- Jestem tu po raz pierwszy od czasu jej

- Jak to?

- Proszę przysłać tu Elizę - powiedziała krótko.
radości.
Czy nie wiesz, Ŝe ja nie potrafię kochać? Potrzebuję cię, ale cię nie kocham. Co do
- Tak, kuzynko Anne. Nie chciałam sprawiać kłopotów Sally, mojej pokojówce. Naturalnie, zostawiłam dla mamy list, ale nie powiedziałam nikomu, dokąd się wybieram. Wie o tym tylko Sally, ale jestem pewna, że mnie nie zdradzi.
- Daj spokój, nie udawaj. Tobie to sprawia przyjemność.
- Z początku nienawidziłam tego stroju, ale gdy zobaczyłam,
- Gdzie się wybierasz, moja droga? - powtórzył. - Podpisałaś umowę.
przydługie blond włosy. Willow zauważyła, że w jego lewym
stopami zrobiła się nagle ciepła. Obejrzała się i napotkała spojrzenie Marka, który
Clemency weszła tym sposobem w posiadanie nowego adresu pani Stoneham. Co więcej, nie sądziła, aby matka go znała, kuzynka bowiem przeprowadziła się dopiero niedawno. Clemency po stokroć zadawała sobie w myślach pytanie, czy daleka krewna zechce ją przygarnąć, gdy zjawi się u niej tak niespodziewanie, czy też natychmiast odeśle ją do matki. Tak czy owak, pomyślała z rozpaczą, przekreśli to możliwość tego przykrego związku.
- Bardzo przepraszam, doktorze, że pana zawiodłam - wyszeptała.
- Od dziecka marzyłam, by zostać nauczycielką. Dostałam
drobne złośliwości dużo bardziej wyprowadzały ją z równowagi
sprawę, Willow, że wolisz wracać wieczorami do domu, ale

poważną minę. – Nie ma mowy. Niby jak miałaby to zrobić?

czasu poświęcił na ustalanie szczegółów w sprawie opieki nad córką Maren i właściwie nie
niemożliwe – posłużyła się telefonem na kartę, nie do wykrycia. Dlatego tak bardzo
Usiadł na łóżku.
wyszywana cekinami uwydatniała biust i odsłaniała wciętą talię. Spodenki ledwie zakrywały tyłek, więc długie nogi były widoczne w całej okazałości. - Chodzi o moją siostrę, Cricket. Chciał pan z nią rozmawiać, a ja pana spławiłam. Prawda jest taka, że nie widziałam jej od kilku dni. I nie miałam żadnej wiadomości. To się czasem zdarzało, ale... boję się... - Dzwoniła pani do jej przyjaciół? Chłopaka? Sugar skinęła głową. - Czy zgłosiła pani zaginięcie? - Nie. Pomyślałam, że porozmawiam najpierw z panem. - Słucham. Usiadła na krześle i założyła nogę na nogę. - Nie zamierzam zanudzać pana historią mojej rodziny. Wie pan, że jesteśmy spokrewnieni z Montgomerymi i że oni mają ostatnio sporo problemów. To dlatego przyszedł pan do nas. Wie pan też, że sądzimy się z nimi o spadek po naszym dziadku. - On już od dawna nie żyje. Dlaczego dopiero teraz? - Bo majątek był zablokowany w funduszach powierniczych obwarowanych klauzulami. Część pieniędzy jest już rozdzielona, ale część została zatrzymana aż do czasu, kiedy umrą wszystkie dzieci Benedicta i ich małżonkowie. Reed nadstawił uszu. - Więc to tylko kwestia czasu. Dwójka jego prawowitych dzieci, Cameron i Alice Ann już nie żyją, tak samo Berneda i moja matka, która była... - Jego nieprawowitą córką. - Paskudne słowo „nieprawowitą” - zamruczała i zaczęła kołysać nogą, uderzając obcasem o stopę. - No więc wynajęliśmy prawnika, Flynna Donahue, żeby pomógł nam odzyskać należną część majątku. - Co to ma wspólnego z Cricket? - Nie jestem pewna, ale ostatnio miałam kilka przerażających telefonów. Początkowo je lekceważyłam. Pracuję w klubie, a to wiąże się z pewnym ryzykiem... zawodowym. Pełno tam świrów, niektórzy potrafią iść za mną aż do domu. Potrafią zdobyć mój adres, a nawet numer telefonu. Jestem raczej ostrożna, właściciel klubu też nie podaje nikomu naszych adresów ani telefonów, ale ci zboczeńcy zawsze znajdą sposób. Wystarczy przekupić kogoś z klubu, spisać numer rejestracyjny samochodu, cokolwiek. Ale ostatnio... To nie są telefony od zboczeńców, w stylu „Maleńka, dam ci to, czego naprawdę potrzebujesz”. Te telefony są. - straszne. Nie patrzyła na niego, wzrok miała wbity w podłogę, pocierała nerwowo ramiona. - Złe... to właściwe słowo. Wyczuwam, że są złe. To nie jakiś jurny palant, któremu staje, jak sobie pogada z tancerką, nie... te telefony są inne. - Podniosła głowę i spojrzała na niego. Była przerażona. Naprawdę przerażona. Przełknęła z trudem ślinę. - Boję się... Boję się, że ten zboczeniec mógł dopaść Cricket. Rozdział 24 Detektywie Reed, czy to prawda, że Berneda Montgomery została zamordowana w szpitalu?
– Czemu nie?
wskazuje na to, że to powtórka ostatniej zbrodni, którą przed laty usiłował rozwiązać w
– Niegrzeczna.
Spike i jego właściciel się wyprowadzili. Na miejscu pontiaka stal wiekowy czerwony pikap.
– Wiesz, Liwie, właśnie to mi się w tobie podoba; prawdziwa z ciebie romantyczka.
chwili, gdy padł strzał.
– Komu pożyczałeś samochód siostry? Srebrnego chevroleta? – pytał Martinez.
Jennifer. Jak dwie krople wody.
– Hayes – rzucił do telefonu. – Co jest?
wjechali w wąski zaułek kilka sekund później. Chudy dziennikarz ze stacji telewizyjnej

©2019 www.iussit.do-zeszly.polkowice.pl - Split Template by One Page Love